Jak relacjonuje, odwiedził kilka punktów i w żadnym z nich nie udało mu się oddać przygotowanych, niepogniecionych butelek.
„Poświęciłem swój prywatny czas i paliwo”
Mieszkaniec opisał swoją sytuację na profilu Spotted Zawiercie. Jak zaznacza, w tygodniu ze względu na pracę i liczne obowiązki nie ma czasu na stanie w kolejkach przy butelkomatach. Dlatego postanowił wykorzystać niedzielne popołudnie, aby znaleźć urządzenie działające poza sklepem.
Efekt jego wyprawy okazał się jednak rozczarowujący.
„Butelkomaty w Zawierciu, stan po weekendzie. System totalnie leży” – napisał mieszkaniec.
W swojej relacji wymienił kolejne odwiedzone punkty. Przy Biedronce przy ulicy Paderewskiego urządzenie miało być pełne. W Dino przy ulicy Gardy pojawiał się komunikat o konieczności skontaktowania się z obsługą sklepu. Podobna sytuacja miała wystąpić przy Biedronce przy ulicy Piłsudskiego, gdzie pojemnik był pełny.
Problemy miał napotkać również w kolejnych lokalizacjach. Przy Netto przy ulicy Aptecznej konieczne miało być wezwanie personelu, natomiast przy Netto przy ulicy Obrońców Poczty Gdańskiej butelkomat miał być nieczynny. Przy znajdującej się w tej samej okolicy Biedronce urządzenie miało być w trakcie konserwacji, a pojemnik pełny.
Przy Biedronce na ulicy Jałowcowej, według relacji mieszkańca, zabrakło papieru w drukarce. Z kolei przy Dino przy ulicy Oświatowej pojemnik miał być pełny i ponownie konieczne było wezwanie obsługi.
„Nadal mam pełen bagażnik”
Mieszkaniec nie kryje frustracji. Jego zdaniem system, który miał zachęcać do zwracania opakowań, w sytuacji niedziałających lub przepełnionych urządzeń może przynosić efekt odwrotny do zamierzonego.
„Tak więc nadal mam pełen bagażnik niepogniecionych butelek” – napisał w swoim poście.
Najwięcej emocji wzbudza jednak kwestia tego, kto w praktyce ponosi koszty niedziałającego systemu. Autor wpisu obawia się między innymi konsekwencji dla mieszkańców i samorządów, wskazując na możliwość zmian w kosztach gospodarowania odpadami.
Jednocześnie część jego opinii ma charakter ocenny. Stwierdzenia dotyczące tego, że system jest „złodziejski”, a także sugestie dotyczące sytuacji finansowej firm recyklingowych czy przyszłych podwyżek opłat za odpady są jego osobistą oceną i nie należy traktować ich jako potwierdzonych faktów.
System kaucyjny potrzebuje sprawnych punktów
Idea systemu kaucyjnego jest prosta. Konsument płaci kaucję przy zakupie określonych napojów, a następnie może ją odzyskać po zwrocie pustego opakowania w odpowiednim punkcie.
Warunkiem powodzenia całego rozwiązania jest jednak sprawna infrastruktura. Jeżeli mieszkaniec w kolejnych punktach trafia na pełny pojemnik, awarię, brak papieru czy konieczność wzywania pracownika, zwrot opakowań przestaje być prostą i wygodną czynnością.
Relacja mieszkańca pokazuje, że problemem może być nie samo istnienie systemu, ale jego codzienne funkcjonowanie. Szczególnie istotna jest dostępność urządzeń po weekendach, kiedy liczba zwracanych opakowań może być większa.
Dla mieszkańca, który poświęca czas i paliwo na odwiedzenie kolejnych punktów, informacja o pełnym pojemniku lub niesprawnym urządzeniu oznacza po prostu brak możliwości odzyskania kaucji i konieczność dalszego przechowywania butelek.
Pozostaje więc pytanie, czy opisane przypadki są szybko usuwane i jak często mieszkańcy Zawiercia spotykają się z podobnymi problemami.
A Wy jak oceniacie działanie butelkomatów w Zawierciu? Czy zdarzyło Wam się trafić na pełny pojemnik, awarię albo urządzenie, które nie przyjęło opakowania?
